Przejdź do głównej zawartości

Gustaw

Mieszkał w małym spokojnym miasteczku. Powiedziałby nawet, że zbyt spokojnym. Właściwie była to dziura zabita dechami, zwyczajna pipidówa. Zapomniane wygwizdowo, zadupie. Takie, o którym powiadają, że diabeł w nim mówi "dobranoc". Nic się tu nie działo, panował ogólny marazm i pustka. Życie toczyło się leniwie. Nikt nie chciałby tu mieszkać z własnej woli. Nawet turyści tu nie przyjeżdżali, bo do najbliższego miasta było ponad 100 km. Co niby mieliby robić w tym grajdołku? Zanudziliby się na śmierć. Nie było tu żadnych rozrywek ani atrakcji. Gustaw miał wrażenie, że każdy następny dzień spędzony w tym miejscu niczym się nie różnił od poprzedniego. W kółko to samo i to samo. Każdego ranka pod swoim płotem znajdował pana Miecia, który spał z butelką w dłoni. Rozpił się, odkąd go zwolnili. Wcześniej miał powód, aby hamować z ilością wypijanego alkoholu, pracował, musiał się ogarniać. Teraz Miecio już nic nie musi. Może być w pełni sobą - żałosnym alkoholikiem śpiącym na chodniku. Codziennie, gdy Gustaw wychodził po bułki do pobliskiego sklepu, zaczepiała go sąsiadka z naprzeciwka lamentując i narzekając na pana Miecia. Mówiła, że jak on tak może pić na umór, że psuje jej widok z okna, że ją obrzydza i że koniecznie trzeba coś z nim zrobić. Gustaw zawsze pytał się jej, co niby mają z nim zrobić, a ona zawsze odpowiadała, że policja, straż miejska, MOPS, AA i że przecież są różne instytucje, które zajmują się takimi, jak on. 

Opowiadania blogspot

Jakie to szczęście, że Gustaw miał telewizor. Tam pokazywali zupełnie inne, lepsze życie. Bez tej całej małomiasteczkowej apatii i emocjonalnej nicości, bez pana Miecia, sąsiadki z naprzeciwka i nijakich bułek, które sprzedawała mu zmęczona życiem sprzedawczyni. Dzięki telewizji wiedział, że gdzieś tam w przestrzeni są wspaniałe, cudowne miejsca, w których ludzie czerpią radość pełnymi garściami i korzystają z uroków tego świata. Takim to dobrze.


Gustaw miał tylko jedno marzenie. Jedno jedyne, żadnych innych. Gdyby się spełniło, byłaby to dla niego pełnia szczęścia. Od zawsze pragnął jedynie tego, aby dostać się do Pałacu położonego pośrodku agory. Agora była jedynym miejscem jakiejkolwiek łączności ze światem w tym małym zapyziałym miasteczku. Na terenie agory był rynek, bank, przychodnia, apteka, szkoła, no i oczywiście on - Pałac. Powszechnie wiadomo było, że do Pałacu bardzo trudno się dostać. Oprócz odpowiedniego wykształcenia trzeba było mieć organizm zawierający ustawowo określoną liczbę endorfin, a przede wszystkim odpowiednią grupę krwi- AB. Taką właśnie grupę krwi miał Król i to właśnie Król zażądał, aby tylko osoby z grupą krwi taką samą jak jego były wpuszczane na jego terytorium. Gustaw zdobył wymagane wykształcenie, jednak na geny nic już nie mógł poradzić. Miał grupę krwi 0, a w dodatku nie czuł się szczęśliwy. Mimo to jednak mocno wierzył, iż nadejdzie taki dzień, w którym jego wielkie marzenie się spełni i zostanie on przyjęty do elity. Wiedział o tym, że w tym celu będzie musiał użyć podstępu, albowiem w jego przypadku nie było innego sposobu. Znał także ryzyko- na rynku plotkowano, że każdego śmiałka, który oszukiwał, aby dostać się do Pałacu, spotykała niezwykle surowa kara. Nikt konkretnie nie wiedział, co nią było, ale ponoć tego, kto został przyłapany na kłamstwie, nikt już potem nigdy nie widział. Ów śmiałek znikał, rozpływał się tak, jakby nigdy nie istniał. Znikały również wszystkie ślady dotyczące jego osoby. Był człowiek, nie ma człowieka. Spekulowano, że być może rzucają oszustów na pożarcie krokodylom mieszkającym w lochach, jednak to nie przerażało Gustawa. On wiedział, czego chce i nic mu nie przeszkodzi w dotarciu do upragnionego celu.

Opowiadania blogspot

Przez kilka tygodni wstrzykiwał sobie zastrzyki z endorfinami. Zastanawiał się również nad tym, w jaki sposób może zdobyć krew grupy AB i w jaki sposób ma zamienić próbki przy badaniach kwalifikacyjnych tak, aby nikt się nie zorientował. To było jego główne zadanie, reszta już pójdzie jak z płatka. Myślał nad tym intensywnie całe dnie i noce, nie mógł spać. Pewnej nocy wstał z łóżka i wyglądnął przez okno. Pan Miecio właśnie podszedł do jego płotu i oparł się o niego ręką chcąc zachować równowagę. Nie było to łatwe, albowiem był pijany w cztery dupy, co nie przeszkadzało mu popijać wódkę z butelki trzymanej w drugiej ręce. Nagle Gustaw doznał olśnienia: wiele lat temu, kiedy pan Miecio jeszcze miał pracę i nie był pijakiem, opowiadał Gustawowi o czekającej go operacji. Powiedział mu o tym, że musiał zrobił badania grupy krwi i wyszło mu, że ma AB, o czym wcześniej nawet nie miał pojęcia. Gustaw poczuł ogromną radość z nagłego powrotu tego wspomnienia. Już wiedział, co ma zrobić. Odczekał pół godziny, aż pan Miecio zaśnie, po czym wziął niezbędne akcesoria i poszedł pobrać mu krew. Kiedy już wrócił z próbką, zaczął się zastanawiać nad drugą częścią swojego planu i szukać odpowiedzi na pytanie: jak podmienić próbki przy badaniach? Nie znalazł żadnego sensownego rozwiązania, więc włączył komputer i zaczął buszować po internecie, aby wyciszyć umysł i zająć czymś myśli. Odwiedził swój portal regionalny. Dziwne, że w ogóle taki mieli. Jak nietrudno się domyślić, nie było w nim nic ciekawego, jedynie informacje o tym, że na rynku zagra popularny wiele lat temu zespół disco polo, w aptece przez najbliższy tydzień będzie promocja 20% na wszystkie suplementy z witaminą C i rutyną, a w szkole zorganizowano konkurs na najlepszą jajecznicę z bekonem. Było też coś jeszcze: numery telefonów do osób prowadzących rekrutację do Pałacu.

Wreszcie nadszedł ten upragniony dzień. Gustaw udał się przed bramę Pałacu, aby złożyć swoje CV i list motywacyjny, w którym szczegółowo wyjaśniał powody, dla których chce się w owym Pałacu znaleźć. Przemiła pani sekretarka przejrzała przedstawione przez Gustawa dokumenty i pochwaliła jego wysoki poziom wykształcenia. Następnie zaprosiła go do stolika obok w celu wykonania niezbędnych badań. Gustaw mógł przystąpić do realizacji swojego planu. Kiedy pani laborantka pobrała mu krew, sięgnął drugą ręką do kieszeni i wystukał jej numer. Pani laborantka odstawiła próbkę i oddaliła się, aby odebrać. Wtedy Gustaw w mgnieniu oka podmienił próbki, po czym przerwał połączenie. Niczego nieświadoma pani laborantka schowała telefon, wróciła i podpisała podłożoną próbkę nazwiskiem Gustawa. Z badaniem poziomu endorfin nie było już takich problemów.

Kilka tygodni później Gustaw otrzymał powiadomienie z Pałacu o tym, że został doń przyjęty. Określono dzień, w którym ma się stawić w Pałacu. Jego radość nie znała granic. Udało się, wszystko przebiegło pomyślnie! Gustaw dostał się do Pałacu, spełniło się jego wielkie marzenie. Teraz już wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży, wreszcie pozna, czym jest prawdziwe szczęście. Nie będzie już gnił i wegetował wśród pijaków i zrzęd z sąsiedztwa, nie będzie już czuł się tak beznadziejnie, nie będzie go otaczać ta wszechogarniająca i przerażająca pustka. W końcu wyrwie się z grajdołkowego marazmu. Będzie kimś, będzie członkiem wielkiego królestwa, będzie coś znaczył. Skończy się ten wstyd odczuwany z powodu niezaspokojenia swoich ambicji. Wstyd przed sobą, wstyd przed całym światem. Koniec z tym. Wreszcie coś mu się w życiu udało i nie musi już czuć się tak podle.

W wyznaczonym przez Króla terminie Gustaw przekroczył bramę Pałacu. Przekroczył i... nie mógł uwierzyć własnym oczom! Jak tam było pięknie! Pięknie, wspaniale, cudownie! Drzewa, kwiaty, kolorowe ptaki, fontanna, świeże powietrze. To najwspanialsze miejsce, w jakim kiedykolwiek był. Nabrał pewności, że chce tu zostać już na zawsze. Dostał własną komnatę, piękną i ogromną. Na suficie wisiał żyrandol ze złota.

W miarę upływu czasu Gustaw coraz bardziej odnajdywał się w dworskiej rzeczywistości i coraz bardziej mu się ona podobała. Był nią oczarowany i zachwycony. Jego fascynacja tym miejscem współuczestniczyła z uwielbieniem. Poznał nowych ludzi, życie nabrało barw. Pani sekretarka stała się dla niego Basią, natomiast pani laborantka- Krysią. Król cały czas był "jego wysokością", jednak mimo to po kilku latach mieszkania w Pałacu Gustaw został przez niego obdarzony zaufaniem i dostał nowe stanowisko: asystent ds. administracyjnych i finansowych. Oznacza to, że miał nie tylko zarządzać całym Pałacem i miasteczkiem, ale także gospodarować finansami. Nawet nie śmiał marzyć o takim zaszczycie. Poczuł, że jest coś wart, że jego ciężka praca na rzecz Pałacu jest doceniana. To było dla niego niezwykle ważne. Wreszcie poczuł się naprawdę potrzebny.

Lata mijały, Gustaw doskonale sprawdzał się w swojej pracy i czuł się wspaniale na zajmowanym stanowisku. Skrupulatnie wypełniał powierzone mu obowiązki. Z niezwykłą dokładnością zajmował się sprawami, które zostały mu przydzielone. Czuł się szczęśliwy, a jego życie wypełniała radość. Był na właściwym miejscu i we właściwym czasie. Nie tęsknił za dawnym życiem, za dawnym domem, bo w zasadzie nie było za czym. Teraz Pałac był jego domem i ostoją. W Pałacu odnalazł spokój i poczucie bezpieczeństwa.

Pewnego wieczoru, kiedy szedł położyć się spać do swojej komnaty, zobaczył kilku obcych laborantów i kolejkę złożoną z mieszkańców Pałacu. Poczuł się zaniepokojony. Zapytał się stojącej nieopodal Basi, co się stało. Odpowiedziała, że kilka godzin temu Król otrzymał donos o tym, że wśród jego ludzi jest ktoś, kto nie ma grupy AB i w związku z tym teraz wszyscy mają się przebadać. Gustawowi ugięły się nogi w kolanach. Wszystko skończone, teraz wyjdzie na jaw, że ma grupę krwi 0, że tak naprawdę nie zasługuje na to, aby tutaj być. Przypomniał sobie plotki dotyczące oszustów, które krążyły po rynku. Niedługo się okaże, czy były prawdziwe. Zrobiło mu się gorąco. Kto mógł donieść? Zresztą nieważne, powinien się tego spodziewać. Jak mógł myśleć, że to się nigdy nie wyda? Od zawsze było wiadomo, że w Pałacu bardzo pilnują tego, aby pracownik posiadał właściwą grupę krwi. Nigdy nie robili wyjątków, kryterium krwi było dla nich niezwykle istotne. Jak mógł być taki naiwny, aby uwierzyć, że tu jest jego miejsce? Nie jest i nigdy nie było. Wiedział, iż jest zwykłym oszustem i w związku z tym faktem w najbliższym czasie z pewnością poniesie karę. Tylko jaką? Poczuł ogromny strach. Co z nim zrobią? Co z nim dalej będzie? Nie chciał tego wiedzieć.

Bądź na bieżąco

Introwertyczka na Bloggerze Introwertyczka na Wordpressie Introwertyczka na Weebly Introwertyczka na Facebooku Introwertyczka na Twitterze Introwertyczka na Tumblerze Introwertyczka na Youtube Introwertyczka na Pinterest Introwertyczka na We♥it Introwertyczka na Bloglovin Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Google+ Introwertyczka na Pingerze Introwertyczka na Filmwebie Forum dla Ciebie Introwertyczka na Disqusie Napisz do mnie Subskrybuj blog
Kopiowanie wierszy i opowiadań jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.